3 państwa w 24h, czyli 5 powodów, dla których warto odwiedzić Costa de la luz!


Zapewne pamiętacie, że swój wyjazd wakacyjny spędziłam na Costa de la luz, to wybrzeże ciągnie się niemal od Portugalii po Gibraltar, o którym Wam tutaj dzisiaj wspomnę, a wkrótce omówię bardziej szczegółowo w osobnym poście. To drugi raz, kiedy miałam okazję odwiedzić Hiszpanię - pierwszy raz była to zachwycająca Majorka, tym razem padło na zupełnie inną część tego pięknego kraju. Oto 5 powodów, dla których warto odwiedzić właśnie Costa de la luz! 

1. Dzikie plaże 
Nie bez powodu to wybrzeże nazywane jest dziewiczym. Plaże ciągną się przez prawie 200 kilometrów, szerokie i piaszczyste. Na próżno tu szukać zatłoczonych i zaśmieconych plaż, gdzie co metr rozstawione są leżaki i parasole. Plus dla mnie, swobodnie mogłam robić zdjęcia na bloga :).






2. Portugalia
To jedna z niewielu okazji, gdzie można odwiedzić dwa Państwa nawet tego samego dnia (mi się udało 3 w ciągu 24h, ale o tym zaraz). Mimo, iż docelowo kierujemy się do Hiszpanii, to jednak najczęściej loty odbywają się właśnie do portugalskiego Faro. Wtedy jednak nie mamy czasu, by odwiedzić miasto i okolice, więc my wybraliśmy się tam innego dnia. Niestety zmęczenie z dnia poprzedniego i mnóstwo godzin spędzonych za kierownicą nie pozwoliło nam zobaczyć charakterystycznych pięknych klifów - do Portugalii wrócę na pewno! 





3. Nieodkryty region 
Costa de la luz jest jednym z najmniej popularnych zakątków Hiszpanii, wybrzeże to jest nieodkryte dotąd przez tak wielką liczbę turystów jak w innych miejscach. Brak straganów i sklepów z pamiątkami na każdym kroku, pubów, barów i dyskotek, choć i takie się oczywiście znajdą jeśli komuś bardzo zależy. Nieliczne hotele na naprawdę dobrym poziomie, czystość, atmosfera i kultura, dzięki której poczujesz, że jesteś właśnie w Hiszpanii! Możemy również podziwiać piękne hacjendy miejscowych :). 




4. Natura i zabytki
Sewilla - najbardziej ubolewam nad tym, że nie udało nam się zobaczyć właśnie tego miasta. Zajęliśmy się dalszymi podróżami i zabrakło nam czasu na miejsce, które było tak naprawdę najbliższej naszej bazy wypadowej. Nie mam więc stamtąd zdjęć, ale naprawdę zachęcam Was do odwiedzenia Sewilli! Na każdym kroku spotkać się można również z różnorodną roślinnością - no i oczywiście są cieszące oko palmy - symbol tropikalnych wakacji, to idealne tło do zdjęć również tych blogowych... :)






5. Gibraltar 
No, to właśnie poniekąd Gibraltar nas wykończył i drugiego dnia opadliśmy z sił (w Portugalii), ale warto było! Gibraltar, należy oczywiście do Wielkiej Brytanii, było to więc inne Państwo i obowiązywała mała kontrola na granicy. Piękne miasto, a widoki z góry zapierają dech (widać stamtąd Maroko). Dodatkowa atrakcja? Małpki! Wieczorem byliśmy jeszcze w Wielkiej Brytanii, w nocy dotarliśmy do naszego hotelu w Hiszpani, a w południe byliśmy już w Portugalii - tak oto udało nam się odwiedzić 3 państwa w ciągu 24 godzin! Zachęcam Was więc do tego typu podróży, a na Costa de la luz możecie się wybrać np. z ITAKĄ.






PS. Wkrótce post o wspomnianym Gibraltarze i kilkudniowym wypadzie do Budapesztu!:)


5 komentarzy:

  1. nice summer vibes

    http://7-sevendays.blogspot.gr/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna podróż, tyle widoków i kochana małpka! :)
    Dziewczyno, ale Ty się prezentujesz w bikini. Przyciągasz wzrok nie tylko mężczyzn! :) Piękna sylwetka.


    Zapraszam na relację z koncertu Davida Guetty! ;) Pozdrawiam
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń